[ Produkty: ... ]

Wolna Hiszpania - kolektywy podczas rewolucji hiszpańskiej

Pierre Pillier, gdyż tak brzmi prawdziwe nazwisko Gastona Levala, urodził się 20 października 1895 r. we francuskim mieście Saint Denis. Wychowywał się w robotniczej rodzinie, jego ojciec był bojownikiem Komuny Paryskiej 1871 r. Jako nastolatek Pillier został działaczem ruchu anarchosyndykalistycznego. Kiedy wybuchła I wojna światowa, pozostał konsekwentnie na stanowisku antymilitarystycznym, w przeciwieństwie do wielu dawnych towarzyszy, którzy dali się porwać patriotycznej fali i poparli wojnę. Uciekając przed poborem do wojska, w 1915 r. Pillier przedostał się nielegalnie do Hiszpanii, gdzie z powodu posiadania fałszywego paszportu, spędził 5 miesięcy w więzieniu. Do 1919 r. pracował w kuźni w Barcelonie, działał również w anarchosyndykalistycznej Krajowej Konfederacji Pracy (CNT) pisując artykuły do prasy anarchistycznej.

W 1919 r. Hiszpanię ogarnęła fala niepokojów społecznych, mnożą się strajki i próby powstańcze, władze odpowiedziały bezpardonowymi represjami, tysiące anarchistów i działaczy związkowych trafia do więzień. Pierre Pillier ukrywając się przed policją, redagował jednocześnie periodyk "La Guerra Social". Po schwytaniu trafił na 3 miesiące do więzienia.

W 1921 r. Pillier, już pod zmienionym nazwiskiem jako Gaston Leval, został wybrany delegatem CNT na zjazd założycielski Międzynarodówki Czerwonych Związków Zawodowych (Profintern), zwołanym przez partię bolszewicką w Moskwie. W tym czasie wielu robotników z zachodniej Europy patrzyło na wydarzenia w Rosji z wielką nadzieją. Prawda o działaniach bolszewików nie była jeszcze powszechnie znana. Leval przebywając w Moskwie, spotykał się potajemnie z uwięzionymi przez władze anarchistami m.in. z rosyjskim anarchistą Wolinem, który opowiedział mu historię ruchu machnowskiego na Ukrainie. Gaston Leval podjął starania na rzecz zwolnienia więźniów politycznych, prowadził na ten temat rozmowy z delegacjami na zjazd z innych krajów. Podczas kongresu wystąpił z oskarżycielską przemową przeciwko działaniom władz radzieckich. Jego przemówienie próbował przerwać bolszewicki działacz, Nikołaj Bucharin, wzywając na pomoc Czerwoną Gwardię. W tym samym czasie w Hiszpanii, działacze Partii Komunistycznej próbują doprowadzić do ratyfikowania przez CNT przystąpienia do Międzynarodówki, lub chociaż doprowadzić w niej do rozłamu. Inicjatywy te jednak nie przynoszą skutku. Po zapoznaniu się z raportem z podróży Levala, zjazd CNT w Saragossie w 1922 r. ostatecznie zrywa jakiekolwiek kontakty tej organizacji z bolszewicką Międzynarodówką. Podejmuje jednocześnie decyzję o przystąpieniu do utworzonego właśnie w Berlinie Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników (IWA-AIT).

Decyzja zjazdu CNT miała kluczowe znaczenie dla rozwoju ruchu robotniczego w Hiszpanii. Francuska CGT, która podjęła decyzję o przystąpieniu do Międzynarodówki bolszewickiej, wkrótce została całkowicie zdominowana ideologicznie i organizacyjnie, zostając związkową przybudówką Francuskiej Partii Komunistycznej, która dzięki temu stała się poważną siłą polityczną w tym kraju.

Po powrocie do Hiszpanii Leval był nauczycielem w racjonalistycznej szkole. Po jej zamknięciu przez dyktaturę Primo de Rivery w 1923 r. pozostał bez środków do życia. Nękany przez policję wraz z rodziną ucieka z kraju do Argentyny, gdzie żyje w skrajnej nędzy. Z powodu braku środków finansowych na fachową pomoc medyczną umiera jego córka. Pobyt na wygnaniu jest trudny także ze względu na bezczynność polityczną. Argentyńska organizacja FORA znajduje się wówczas w schyłkowym okresie swojego istnienia, Leval jest świadkiem powolnego upadku tej jednej z większych organizacji anarchosyndykalistycznych w Ameryce Łacińskiej.

Do Hiszpanii wrócił po wybuchu rewolucji w 1936 r., gdzie natychmiast rozpoczął dokumentowanie sukcesów uspołecznionych fabryk i kolektywów rolnych. W 1938 r. jest jednym z wielu tysięcy uchodźców, którzy opuszczają Hiszpanię, uciekając przed faszystowskim terrorem zwycięzców wojny domowej. We Francji Leval zostaje aresztowany pod zarzutem ucieczki przed poborem w czasie I wojny światowej. W 1940 r., w wyniku zawieruchy wojennej udaje mu się zbiec z więzienia. Do 1949 r. ściągany przez policję ukrywa się na terytorium Francji, będąc jednocześnie niezwykle aktywnym na polu politycznym. Pod różnymi pseudonimami publikował książki, broszury i artykuły. W 1949 r. uciekł do Belgii, skąd wrócił po dwóch latach, gdy został objęty amnestią. Był jednym z redaktorów anarchistycznego pisma "Le Libertaire" i założycielem "Cahiers de l'Humanisme Libertaire". Cieszył się dużym poważaniem wśród francuskiej lewicy. Podczas wydarzeń paryskiego maja 1968 r. jako jeden z nielicznych "starych" działaczy został zaproszony przez okupujących Sorbonę studentów, do wygłoszenia przemówienia.

Gaston Leval zmarł 8 kwietnia 1978 r. w wieku 83 lat, pozostawiając ogromną spuściznę opracowań historycznych, artykułów, przemówień.

Książka "Wolna Hiszpania" należy do najważniejszych dzieł Levala. Kiedy przybył on z wygania, na ogarnięty rewolucją Półwysep Iberyjski, jego idee fixe stało się zachowanie dla potomnych doświadczeń tych wydarzeń. Zdawał sobie sprawę, że gdy rewolucja jest w toku, nikt nie zaprząta sobie głowy jej opisywaniem, gdy jednak zostanie zdławiona niewielu będzie tych, którzy mogliby o niej opowiedzieć. Tak, też niestety się stało.

Leval prace nad książką rozpoczął zaraz po ucieczce do Francji i kontynuował ją w więzieniu. Od tego czasu jego autorskie opisy doświadczeń kolektywizacji  ukazywały się pod różnymi tytułami, w mniej lub bardziej skróconej formie, w wielu językach. Polskie wydanie, które tu prezentujemy, oparte jest na tłumaczeniu na język angielski z 1975 r. (Collectives in the Spanish Revolution, Freedom Press). Było to ostatnie wydanie tej książki za życia autora. Angielskie wydanie natomiast, oparte było na oryginale francuskim z 1971 r. (Espagne Libertaire 1936-39. L'oeuvre constructive de la révoltion espagnole, Cercle).

"Wolna Hiszpania" jest publikacją trudną do zaszeregowania, po trosze jest to pamiętnik, po trosze pamflet polityczny, a jednocześnie opracowanie historyczne.

Nie jest to na pewno historia akademicka, Leval nie ukrywa przecież swojego zaangażowania politycznego, przestaje więc być "obiektywny". Czy jednak w ogóle można mówić o czymś takim jak historyczny obiektywizm?

Brak takowego obiektywizmu najczęściej zarzuca się historykom, którzy wykorzystując swój zawód, uprawiają bieżącą politykę. Tworzą oni opracowania opatrzone tysiącami odnośników, często poparte autorytetem naukowym, naświetlające jednak problem, z mniej lub bardziej określonego kąta, wynikającego z poglądów politycznych autora. Jeżeli te poglądy nie mieszczą się w ramach głównego nurtu obowiązujących opinii, znajdują się szybko w ogniu agresywnej polemiki, lub częściej są całkowicie bagatelizowane.

Tego typu konflikty są jedynie częścią spektaklu władzy, zamazującego fakt, że cała historia jako dyscyplina naukowa, związana jest nieodzownie z apologią władzy.

Już wczesne dziejopisarstwo miało wychwalać mężnych władców, głosić ich potęgę, a nade wszystko przekonywać o wieczności i stałości porządku społecznego opartego na nierówności. Z drugiej jednak strony istniała zawsze inna historia, historia ludowa rozpowszechniana głównie za pomocą słowa mówionego, pieśni, podania. Opiewała ona ludowych watażków, opisywała okrucieństwo władców i stawiany im opór. Była często rozsadnikiem buntów wśród warstw niższych. Choć obie historie w tym samym stopniu oparte były na budowaniu pewnej mitologii, tylko ta pierwsza przekształciła się w oficjalną naukę. Rozwinięty przez nią aparat metodologiczny i badawczy, pozwolił badać wydarzenia takimi, jakimi były one naprawdę, nie sprawił jednak, że zmieniło się jej faktyczne przeznaczenie. To co dziś uznaje się za "ważne" i "godne" prawdziwej historii oraz to co "obiektywne", a co "skażone ideologią" wynika właśnie z tej funkcji – wystarczy przyjrzeć się pierwszemu z brzegu podręcznikowi historii.

Jak zauważył meksykański, lewicowy historyk Jean Chesneaux: "Nasza wiedza o przeszłości jest aktywnym czynnikiem przemian społecznych, jest tym, nad czym dyskutuje się przy okazji walk politycznych i ideologicznych, obszarem, o który toczą się aktywne spory. Przeszłość, wiedza historyczna mogą pozostawać w służbie konserwatyzmu społecznego lub w służbie walki ludu. Historia przenika walkę klasową, nigdy nie jest neutralna, nigdy nie znajduje się na marginesie walki".1

Książka Gastona Levala jest bez wątpienia opracowaniem przedstawiającym historię z perspektywy ludowej, opisującym ludowe organizacje i opór. Zgodnie z obowiązującym paradygmatem zostanie przez to zaliczona do tej części pisarstwa historycznego, które opatrzone jest etykietką "ideologia". Choć paradoksalnie, jest ona bardziej uczciwa od opracowań, przedstawiających nam świat w kategoriach pozornego uniwersalnego obiektywizmu. Bez względu jednak w jaki sposób podejdziemy do pisarstwa Levala, należy stwierdzić, że tłumaczenie książki Wolna Hiszpania jest w Polsce pozycją niespotykaną.

Przyjęło się twierdzenie, że o hiszpańskiej rewolucji ukazała się na tyle bogata literatura, że zajmowanie się tym okresem nie ma już większego sensu. Problem jednak w tym, że wśród tytułów zajmujących się hiszpańską wojną domową, żaden nie został poświęcony przemianom rewolucyjnym w tym czasie. Nawet sążnista monografia Franciszka Ryszki2, poświęcona historii iberyjskiego anarchizmu, traktuje rewolucję zdawkowo, jakby od niechcenia, poświęcając jej jedynie kilka zdań. Ryszka, z trudem zresztą skrywając swoją niechęć do dokonań anarchistów, koncentruje się na opisie tła politycznego wojny domowej, rozłamach wśród działaczy, analizie publicystki anarchistycznej itd. Jeżeli już nawiązuje do dokonań rewolucji, pisze raczej o jej błędach i tym, czego nie udało się zrobić. Mimo swojej niewątpliwej wartości pod względem faktograficznym, książka zawiera wiele uproszczeń, czy fragmentów wręcz kuriozalnych kiedy np. bez żadnego komentarza, Ryszka przytacza stalinowską wersję zdarzeń, które doprowadziły do rozbicia przez stalinistów Rady Obrony Aragonii i istniejących tam kolektywów (s. 570, t.2).

Praktycznie jedyną do tej pory pozycją, z której polski czytelnik mógł się dowiedzieć o tym, że okres 1936-1939 w Hiszpanii to nie tylko czas "bratobójczej", irracjonalnej wojny, ale wielkiego eksperymentu społecznego, była klasyczna pozycja George Orwella "W hołdzie Katalonii".3 Mimo niewątpliwych walorów literackich należy pamiętać, że Orwell jechał do Hiszpanii, nie po to aby opisywać rewolucję, tylko by walczyć.

Omawiając literaturę poświęconą wojnie domowej, nie można nie wspomnieć o polskim reportażyście Ksawerym Pruszyńskim i książce "W czerwonej Hiszpanii"4, która wydana była jeszcze przed II wojną światową, jednak jej najnowsze wznowienie pochodzi z 1997 r.

Jeżeli chodzi o publikacje, które ukazały się w wydawnictwach radykalnie lewicowych, ograniczały się one jedynie do zdawkowych artykułów czy broszurek. Na tym tle pozytywnie wyróżnia się pismo "Lewą nogą", które w swym 11 numerze z 1999 r. poświęciło rewolucji hiszpańskiej sporo miejsca, a samemu problemowi kolektywizacji artykuł Yaacov Oveda5.

Wolna Hiszpania Gastona Levala, ukazuje się w okresie, kiedy wojna domowa 1936 r. po okresie prawie 50 lat obowiązującej jedynej, bolszewickiej, wersji wydarzeń i kilkunastu latach zapomnienia, staje się znów zarzewiem sporów interpretacyjnych. W dyskursie głównego nurtu obowiązują dziś dwie zasadnicze interpretacje. Skrajnie prawicowa, wywodząca się z radykalnych grup chrześcijańskich ekstremistów z pisma "Fronda", a znajdująca swych zwolenników wśród prawicowych publicystów, historyków Instytutu Pamięci Narodowej czy polityków partii parlamentarnych, oraz liberalna reprezentowana przez, upraszczając, środowisko "Gazety Wyborczej".  Ta pierwsza ma być rzekomą odtrutką na kłamstwa władz PRL, prezentując obraz szlachetnej "krucjaty" przeciwko "czerwonym hordom mordującym Boga". Wizja liberalna opiera się na przeciwstawieniu dwóch walczących tam "wielkich totalitaryzmów", które powinny być jednako potępione w imię powszechnej szczęśliwości liberalnej demokracji.

Książka Levala nie stanowi kontry wobec żadnej z tych historiozofii, nie próbuje z nimi wchodzić w polemikę. Wszystkie bowiem, wywodzą się (mimo swych pozornych różnic) z tego samego źródła sił politycznych, które w 1936 r. wszelkimi sposobami dążyły do zdławienia rewolucji i wolnościowych aspiracji ludu Hiszpanii.

Sugestywny obraz przemian rewolucyjnych zaprezentowany w Wolnej Hiszpanii, jest dla nas, dzisiejszych czytelników i działaczy lewicowych, ponadczasową lekcją, na temat tego, że żadne realne zmiany społeczne nie mogą zaistnieć bez oddolnego i świadomego zaangażowania. Z takim właśnie przesłaniem oddajemy do rąk czytelnika tę książkę, licząc że nie będzie ona jedynie przyjemną lekturą, ale również inspiracją do walki.


Damian Kaczmarek


1 Jean Chesneaux, Hacemos tabla rasa del pasado?, Meksyk 1977. Cyt. za "Po co nam historia", s. 25.

2 Franciszek Ryszka, W kręgu zbiorowych złudzeń. Z dziejów hiszpańskiego anarchizmu 1868-1939 (2 t.), Warszawa 1991.

3 Po roku 1989 ukazały się w Polsce dwa wydania tej książki: George Orwell, W hołdzie Katalonii, Gdynia 1990 oraz George Orwell, Hołd dla Katalonii i inne teksty o hiszpańskiej wojnie domowej, Warszawa 2006.

4 Ksawery Pruszyński, W czerwonej Hiszpanii, Warszawa 1997.

5 Yaacov Oved "Comunismo libertario i komunalizm w czasie kolektywizacji hiszpańskiej 1936-1939" w: "Lewą nogą" 11/1999, s. 161-179.

Tekst stanowi wstęp do książki Gastona Levala "Wolna Hiszpania. Kolektywy podczas hiszpańskiej rewolucji  1936-1939", w tłumaczeniu Iwo Czyża, która ukazała się nakładem Oficyny "Trojka".

Komentarze

Kod antysapmowy Odśwież

Wszytkie kategorie