[ Produkty: ... ]

Geneza Politycznego czytania „Kapitału”

cleaver1Niektóre książki powstają w zamierzony sposób, jako część projektu politycznego, zaplanowane jako wkład w jego realizację. Tom I Kapitału Karola Marksa jest taką książką. Marks obmyślił i napisał Kapitał jako element szerszego projektu analizy natury kapitalizmu, co z kolei było częścią jeszcze szerszego projektu przyczynienia się do obalenia i przezwyciężenia kapitalizmu. Kapitał był jego wkładem w walkę robotników przeciwko wyzyskowi i alienacji oraz o stworzenie lepszych, alternatywnych form życia społecznego. Inne książki powstają przypadkowo jako „produkty uboczne”. Zarys krytyki ekonomii politycznej Marksa ma taki charakter. Pierwotnie była to tylko seria zeszytów napisanych na początku kryzysu 1857 r. w celu pilnego uporządkowania poglądów, zestawienia pracy teoretycznej z analizami przebiegu walki klas. Nie były one przeznaczone do publikacji. (…)

Geneza niniejszej książki – Polityczne czytanie „Kapitału” – upodabnia ją raczej do Zarysu niż Kapitału. Nie powstała ona jako świadomy wkład w życie polityczne. Podobnie jak Zarys była zbiorem notatek powstałych podczas pracy teoretycznej. W tym przypadku założeniem było badanie pism Marksa pod kątem teorii wartości opartej na pracy w celu odkrycia takiej interpretacji, która miałaby dla mnie sens – bowiem wszystkie poprzednie, wyłożone wcześniej przez marksistowskich teoretyków mnie nie zadowalały.

Impulsem do tych rozważań były zmieniające się realia walki klas na początku i w połowie lat 70., a także moje rosnące niezadowolenie z ówczesnych interpretacji marksizmu. Zacząłem studiowanie Marksa oraz tradycji marksistowskiej, ponieważ ekonomia głównego nurtu nie była w stanie trafnie zinterpretować ani wojny przeciwko Wietnamowi, ani inżynierii społecznej, będącej istotnym elementem polityki „budowy narodu” prowadzonej przez Stany Zjednoczone w Azji Południowo-Wschodniej, nasilonej w latach 50. i 60. Działając w ruchu antywojennym w czasie studiów na Uniwersytecie Stanfordzkim (1967-1971), badałem rolę uniwersytetu w ogóle antypartyzanckich działań Stanów Zjednoczonych. Analizy te skłoniły mnie oraz kilka innych osób do utworzenia grupy zajmującej się badaniem sposobów wprowadzania uprawy nowego wysokowydajnego ryżu na tych obszarach. Miało to na celu zwiększenie produkcji żywności, tak aby stłumić niezadowolenie chłopów i rozprawić się z ich poparciem dla rewolucji przeciwko ówczesnemu neokolonializmowi. Starając się to ująć teoretycznie polityczne wykorzystanie technologii do przekształcania azjatyckiego społeczeństwa wiejskiego, zacząłem czytać Marksa i marksistowskie analizy kapitalistycznej transformacji przedkapitalistycznych sposobów produkcji w procesach mniej lub bardziej pierwotnej akumulacji.

Niestety, im więcej dowiadywałem się o historii, tym bardziej jednostronne i wąskie wydawały mi się te analizy. Chociaż rzucały pewne światło na działania twórców polityki Stanów Zjednoczonych, to zupełnie ignorowały aktywność chłopów w Azji Południowo-Wschodniej, przeciwko którym wymierzone były nowe technologie i „budowa narodu” (czy też „budowa elit”).

Na początku lat 70. zmiany w strategii kapitalistycznej zachodziły również na poziomie światowym. Twórcy polityki zastępowali keynesowskie zarządzanie wzrostem bardziej represyjnym wykorzystaniem pieniądza: cięciami w wydatkach socjalnych, elastycznymi kursami wymiany, deregulacją finansową oraz restrykcyjną polityką finansową i międzynarodowym kryzysem zadłużenia. Przyglądając się tym zmianom, zrozumiałem, że tak jak wprowadzanie nowej technologii rolnej w Trzecim Świecie było reakcją na walkę chłopów, tak przejście od keynesizmu do monetaryzmu było reakcją na międzynarodowy cykl walk, który ogarnął świat pod koniec lat 60. i na początku 70. – cykl, którego Wietnam był tylko jednym z elementów.

Fakty te uzmysłowiły mi, że stosowana przeze mnie interpretacja Marksa pociąga za sobą zbyt jednostronne skupienie się na dynamice wyzysku kapitalistycznego. Z tego powodu nie udawało się ująć w jej ramach inicjatyw ludzi stawiających opór kapitałowi i atakujących go, a tym samym nie można było zrozumieć działań samego kapitału, który zawsze rozwijał się we wzajemnym oddziaływaniu z tym oporem i atakami. Poważne potraktowanie powyższej obserwacji oznaczało dla mnie konieczność ponownego, całościowego przemyślenia teorii marksistowskiej, tak aby sprawdzić, czy da się z niej usunąć jednostronność i uwzględnić obie strony konfliktów społecznych, które badałem i w których uczestniczyłem.

Moje dotychczasowe badania nad Marksem sprawiły, że byłem pewien przynajmniej jednego: koncepcja wartości opartej na pracy to rdzeń jego teorii. To, że niektórzy pomijali tę koncepcję i nadal nazywali swoje analizy „marksistowskimi”, nie miało dla mnie sensu. Ponieważ Marksowskie koncepcje wartości były jego podstawowymi narzędziami pojęciowymi i elementami jego teorii od lat 40. XIX w., to one właśnie powinny stanowić punkt wyjścia dla ponownego przemyślenia marksizmu. Przydatność jego teorii, jako spójnej całości, zależała moim zdaniem od tego, czy uda mi się znaleźć taką interpretację owej teorii wartości, która pozwoliłaby mi zarówno zrozumieć dynamikę walki, jak i umożliwiłaby w niej uczestnictwo.

W końcu latem 1975 r. zebrałem wszystkie fragmenty tekstów, w których Marks pisał o teorii wartości, jakie udało mi się znaleźć (…) i zacząłem czytać. Przeanalizowałem je i rozłożyłem na czynniki pierwsze. Zestawiłem szkice i ostateczne wersje. Porównałem Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 r., Zarys, Kapitał oraz wiele innych fragmentów i notatek, żeby sprawdzić, czy uda się stworzyć taką interpretację, której pojęcia i koncepcje wyrażałyby oraz pozwalały zrozumieć dwustronną dynamikę badanej przez mnie wojny w Wietnamie, walk o prawa obywatelskie i antywojenne, w których brałem udział, i ogólnie konfliktów tego okresu. Jeśli udałoby mi się stworzyć taką interpretację, mógłbym ją wykorzystać. Gdyby mi się to nie udało, odłożyłbym Marksa na półkę wraz z tymi wielkimi dziełami, do których sięga się od czasu do czasu po inspirację w takiej czy innej sprawie.

Rezultatem pracy był zbiór notatek, stopniowo przerabiany przeze mnie w spójną i, jak mi się wydawało, istotną interpretację teorii wartości Marksa. Całość przyjęła formę rękopisu skoncentrowanego na pierwszych trzech podrozdziałach rozdziału 1 z tomu I Kapitału, pod wieloma względami najbardziej pedantycznego, ale również najbardziej systematycznego wykładu teorii Marksa. Przynajmniej wstępnie usatysfakcjonowany, zacząłem korzystać z opracowanych pomysłów w różnych obszarach moich badań oraz działalności politycznej.

Rękopis przydał mi się w pracy wykładowcy, najpierw w New School for Social Research w Nowym Jorku, a potem, od końca 1976 r., na University of Texas. Stanowił pomoc dydaktyczną, służąc moim studentom jako uzupełnienie zajęć. Tam też, na moim biurku i ławkach moich studentów, mógł pozostać. (Mam niestety zły nawyk opracowywania pewnych pomysłów, spisywania ich dla własnej satysfakcji i nietroszczenia się o ich publikację). Zdarzyło się jednak inaczej. Jedna z moich studentek miała przyjaciela pracującego jako redaktor w wydawnictwie University of Texas i przyszło jej do głowy, że praca mogłaby zostać wydana. Pokazała ją przyjacielowi, który zwrócił się do mnie z pytaniem, czy wydawnictwo mogłoby ją opublikować. Poproszono mnie tylko o wygładzenie tekstu i napisanie skrótowego wprowadzenia, które usytuowałoby teorię na tle historii marksizmu. Rezultatem było długie wprowadzenie poprzedzające właściwy tekst. Uzupełnienie tego wprowadzenia wymagało pogłębienia przeze mnie badań prowadzonych od 1975 r. nad genezą tych nurtów teorii marksistowskiej, które wydawały mi się w ten czy inny sposób pokrewne mojej własnej reinterpretacji teorii wartości. Pracując w New School, uczestniczyłem w wydawaniu czasopisma Zerowork, jak również broszur związanych z walkami w czasie kryzysu finansowego miasta Nowy Jork w latach 1975-1976. Banki odmówiły wtedy odroczenia spłaty długu Nowego Jorku, w wyniku czego wybuchł kryzys, jak się później okazało odzwierciedlający w mikroskali wielki międzynarodowy kryzys zadłużenia z lat 80. Zmuszenie nowojorskich robotników do zaciskania pasa poprzez cięcia płac pracowników miejskich, podniesienie cen biletów itd. zapowiadały powszechne oszczędności narzucone przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i międzynarodowy system bankowy w następnej dekadzie.(…)

Oprócz dyskusji i prób rekonstrukcji wątków ideowych zacząłem również zbierać materiały historyczne, najważniejsze teksty, w których przedstawiano i rozwijano te koncepcje. Stało się jasne, że będę musiał nauczyć się włoskiego (przynajmniej na tyle, żeby rozumieć włoskie teksty), aby móc zapoznać się mnóstwem książek, artykułów i broszur powstałych w hałaśliwym, a zarazem twórczym środowisku włoskiej Nowej Lewicy – większość z nich nie była przetłumaczona, i pomimo starań Johna Merringtona i Eda Emery, nie znano ich w świecie anglojęzycznym. Pierwsza syntetyczna rekonstrukcja historii tych idei, oparta na rozmowach i zebranych materiałach, to końcowa część wprowadzenia do niniejszej książki. Same materiały składają się na pokaźny zbiór Texas Archives of Autonomist Marxism.

Wprowadzenie, jak czytelnik się przekona, składa się z trzech części. Pierwsza to krótka analiza zadziwiającego odrodzenia zainteresowania marksizmem w Stanach Zjednoczonych w końcu lat 60. i na początku 70., podczas przebiegu walk, które wpędziły w kryzys powojenny keynesizm. To ożywienie nie tylko przyczyniło się do publikacji mojego tekstu przez Wydawnictwo Uniwersytetu stanu Teksas, ale także stanowiło bezpośredni impuls dla samej pracy, która powstała w odpowiedzi na zapotrzebowanie studentów na badania nad Marksem.

Druga część to komentarz dotyczący głównych nurtów tradycji marksistowskiej, łącznie z krytyką kilku ówcześnie znaczących tendencji, której, jak mi się wydawało (i nadal wydaje) brakowało, zwłaszcza w odniesieniu do ortodoksyjnego marksizmu-leninizmu (m.in. Althussera) i teorii krytycznej, poczynając od szkoły frankfurckiej, a na jej bardziej współczesnych wersjach kończąc. Zasadniczy zarzut, który doprowadził mnie do własnej reinterpretacji teorii wartości Marksa, dotyczył jednostronności większości koncepcji marksistowskich, koncentrujących się na mechanizmach kapitalistycznego wyzysku, jak również ich niezdolności do teoretycznego ujęcia niezależnej działalności klasy robotniczej.

Trzecia część stanowi podsumowanie tych wątków tradycji marksistowskiej, które moim zdaniem przezwyciężyły wspomnianą jednostronność w ten czy inny sposób i które były równoległe z moją pracą albo bezpośrednio na nią wpłynęły. (…)

Po opublikowaniu książki w 1979 r. kontynuowałem badania nad tymi tradycjami intelektualnymi i politycznymi, stopniowo rozszerzając je na inne wątki, które wydawały mi się mniej lub bardziej związane z tematem. Początkowo nadal wyszukiwałem teksty, w których uwzględniano zdolności robotników do podejmowania inicjatywy w walce klas. Później zacząłem koncentrować się na pozytywnej treści tej inicjatywy oraz tym, w jaki sposób wyobraźnia i kreatywność może pozwolić ludziom wykroczyć zarówno poza kapitał, jak i status robotników. Odkryłem polityczne teksty Róży Luksemburg, komunistów rad takich jak Anton Pannekoek i Paul Mattick, a następnie anarchokomunistów takich jak Emma Goldman i Piotr Kropotkin. To, że ci pierwsi byli z ideologicznego punktu widzenia „marksistami”, a ci ostatni nie, interesowało mnie mniej niż ich wspólne spostrzeżenia oraz poparcie dla autonomicznych działań robotników. Podobnie było w przypadku badań nad wczesnymi „oddolnymi” marksistowskimi historykami z Anglii – mniej interesowały mnie ich formalne koneksje polityczne (często z bardzo ortodoksyjną brytyjską partią komunistyczną), a bardziej fakt, że dostrzegali w historii dotychczas lekceważoną autonomiczną działalność robotników i chłopów w kształtowaniu społeczeństwa kapitalistycznego. To właśnie ten wątek, powracający w pracach rozmaitych marksistowskich autorów i działaczy, skłonił mnie do ukucia terminu „autonomistyczny marksizm”, którego teraz używam do opisania takiej postawy i świadomości tych faktów.

Wszakże musiałem również uwzględnić wielką różnorodność cechującą ludzi, których objąłem tym terminem. Niektórzy z nich, np. Goldman i Kropotkin, na pewno odrzuciliby określenie „marksist(k)a”, a ponadto były pomiędzy nimi konkretne różnice dotyczące wielu kluczowych zagadnień, m.in. teorii kryzysu, definicji klasy robotniczej, poglądów na pracę oraz na zagadnienie kształtowania przyszłości w teraźniejszości.

Komentarze

Komentarze

0 Krzysztof Baranowski 2012-10-13 12:14 #2
Nareszcie w języku polskim! Brawo Trojka!
Cytować
0 Krzysztof Baranowski 2012-10-13 10:46 #1
Viva myśl zapatystowska!

http://facebook.com/slan76
Cytować

Kod antysapmowy Odśwież

Wszytkie kategorie