[ Produkty: ... ]

George Woodcock - Przedmowa do kanadyjskiego wydania "Pomocy wzajemnej" Kropotkina

 

Kropotkin grPomoc wzajemna jest najbardziej znaną książką Kropotkina. Stało się tak zapewne dlatego, że autor wyszedł dzięki niej poza teorię anarchistyczną i rzucił się w wir najważniejszego sporu naukowego przełomu wieków XIX. i XX. Sporu dotyczącego teorii ewolucji zwanej darwinowską, choć w rzeczywistości będącej w równym stopniu teorią Alfreda Russela Wallace'a, co Karola Darwina. Jednakże praca ta ma znacznie większy zakres odniesień. Jak wykazał Lewis Mumford w The Culture of Cities, jest to pionierska praca dotycząca pozytywnej nauki ekologii. To, że biolodzy koncentrują się w większym stopniu obecnie na tym, jak funkcjonują społeczności zwierząt czy nawet roślin, a socjologowie interesują się stosunkami pomiędzy ludźmi w oderwaniu od wzorców politycznych, zawdzięczamy właśnie Pomocy wzajemnej Kropotkina, która przedstawiła pierwszy znaczący kontrargument przeciwko tym tezom, które podkreślały walkę o byt jako główny czynnik ewolucji. To nie Kropotkin pierwszy przedstawił teorię dotyczącą pomocy wzajemnej, ani nawet pierwszy nie nazwał jej w ten sposób. Skrupulatnie odnotował swoich poprzedników. Jednak jako pierwszy przedstawił implikacje tej teorii dla ludzkich, czy zwierzęcych społeczności. Zrobił to w taki sposób, aby stała się ona dostępna szerokiej publiczności. Dzięki formie pisarstwa, rozwiniętej wcześniej w książkach dotyczących teorii anarchistycznej, jego teksty są przystępnie napisane, zrozumiałe także dla nieposiadającego wykształcenia akademickiego, ale inteligentnego, potrafiącego czytać robotnika. Zaledwie kilka spośród książek dotyczących sporu o ewolucjonizm jest napisanych stylem tak jasnym i tak pozbawionym naukowego żargonu, jak ta. Pomoc wzajemna jest książką, która znakomicie łączy dwie płaszczyzny zainteresowań i działań Kropotkina - stricte naukową, dzięki której zdobył sobie wielkie poważanie współczesnych oraz anarchistycznego działacza i teoretyka, za co szanowany był i uwielbiany nie tylko przez swoich towarzyszy, ale także intelektualistów tej miary co William Morris, Oscar Wilde, Bernard Shaw, czy marksista H.M. Hyndman, a zwyczaj określania siebie jako socjalisty duchem i anarchisty w praktyce, wyznaczył zakres jego wpływów. Książka ta jest naturalnie klasycznym tekstem anarchistycznym, ale równocześnie pionierską pracą dotyczącą ekologicznego podejścia do ewolucji ludzi i ludzkich społeczności.

Miała także służyć wzmocnieniu wolnościowej argumentacji dzięki przedstawieniu weryfikowalnych dowodów. Miała pokazać, że propozycje prezentowane przez anarchistów mogą zadziałać, ponieważ opierają się na trwałej podstawie relacji społecznych wśród wszelkich istot, zarówno ludzi, jak i zwierząt. Jednocześnie praca ta reprezentuje powrót Kropotkina do jego naukowych zainteresowań, które absorbowały go już od dzieciństwa i których nigdy całkowicie nie porzucił, nawet wtedy gdy pochłonięty był działaniami na rzecz anarchistycznej sprawy. Zainteresowanie Kropotkina nauką pojawiło się po raz pierwszy podczas jego pobytu w Korpusie Paziów, gdzie zaczął studiować fizykę i astronomię. Już wówczas zaczął pisać na tematy naukowe, a był tak błyskotliwym uczniem, że jego nauczyciel fizyki powierzył mu kompilację nowego i nowoczesnego podręcznika na ten temat. Po wydrukowaniu stał się standardowym podręcznikiem używanym w Korpusie. Tak o tym okresie pisał w swoich Wspomnieniach rewolucjonisty: "Wieczne, nieprzerwane życie wszechświata, który rozumiałem jako życie i ewolucję, stało się dla mnie niewyczerpanym źródłem poetyckich rozkoszy, i powoli filozofią mego życia stało się poczucie jedności człowieka z przyrodą, zarówno żywą, jak i nieożywioną." W 1860 r., w wieku lat 18., zainteresowania Kropotkina zwróciły się w kierunku biologii za sprawą jego brata Aleksandra, który zdobył pracę Darwina O powstawaniu gatunków. Lektura ta pochłonęła obu chłopców zupełnie. Wzbudziła w młodym Piotrze tak wielki entuzjazm, że bez wątpienia, gdyby tylko mógł, porzuciłby rysującą się przed nim, po zakończeniu Korpusu Paziów, wspaniałą karierę wojskową i zgłosiłby się na Uniwersytet, aby poświęcić się nauce. Jego ojciec jednakże, stary książę Aleksander, choć bogaty, odmówił pomocy w sfinansowaniu tego przedsięwzięcia; widział bowiem Piotra w służbie wojskowej dla cara. Musiał więc Kropotkin znaleźć sposób, aby połączyć służbę oficerską ze swoimi zainteresowaniami naukowymi. Dodatkowo postanowił wesprzeć reformy, spodziewane przez wielu ze strony cara Aleksandra II, a których pierwszym krokiem było uwolnienie chłopów z poddaństwa w 1861 roku. A więc w 1862 r., gdy podobnie jak jego rówieśnicy z Korpusu Paziów, miał wybrać miejsce swojej służby, ku zaskoczeniu wszystkich, postanowił, że będzie to pułk Kozaków znad Amuru, czym zupełnie zdegustował swego ojca. Wyprawa na Syberię, krainę słabo w owym czasie zbadaną, z gwałtownie zmieniającą się sytuacją społeczną, pozwoliłaby mu na rozwinięcie swoich zainteresowań naukowych bardziej, niż gdyby pozostał w Rosji. Jego plany doczekały przynajmniej częściowej realizacji. Wprawdzie spodziewane reformy zostały zaniechane, ponieważ reżim w połowie lat 60. XIX w. gwałtownie skręcił w kierunku konserwatyzmu, a dopracowany raport, który Kropotkin napisał po serii wizyt w syberyjskich więzieniach, został zignorowany przez władze w Petersburgu (raport ten dwie dekady później znakomicie się przyda przy pracy nad książką In Russian and French Prisons). Z drugiej jednak strony, został wysłany na kilka wypraw odkrywczych na górskim pograniczu pomiędzy Syberią i Chinami, co zapewniło mu doświadczenie praktyczne w dziedzinie geografii oraz pozwoliło dostarczyć nauce pewnych faktów, dzięki którym pamiętany jest do dziś wśród geografów. W szczególności chodzi o oryginalne i dobrze udokumentowane teorie dotyczące zlodowacenia Eurazji. Nakreślił także na nowo mapę Azji Wschodniej dzięki obserwacjom, jakich dokonał podczas swoich podróży. Jego wielki poprzednik, Aleksander Humboldt, był przekonany, że struktura tego regionu zdominowana jest przez sieci łańcuchów górskich biegnących wzdłuż południków i równoleżników. Kropotkin, wyciągając wnioski z danych, które zebrał podczas swoich podróży, po wielu miesiącach pracy, ujrzał wreszcie rozwiązanie tego problemu, które olśniło go niczym błysk światła w ciemnościach: "Główne pasma górskie Azji ciągną się nie z północy na południe i nie z zachodu na wschód, ale z południowego-zachodu na północny-wschód, tak samo jak Góry Skaliste i wyniosłości Ameryki Północnej idą z północnego-zachodu na południowy-wschód. Tylko drugorzędne pasma biegną w północno-zachodnim kierunku. Dalej - góry Azji nie tworzą wcale szeregu oddzielnych łańcuchów jak Alpy, ale otaczają olbrzymie płaskowzgórze dawny ląd stały, który zajmował niegdyś przestrzeń od Himalajów do Zatoki Beringa. Wysokie skrajne łańcuchy wyrastały wzdłuż jego brzegów i z biegiem czasu terasy, utworzone z późniejszych osadów, dźwigały się z morza, rozszerzając wciąż granice głównego stałego lądu Azji." Piąta i ostatnia ekspedycja Kropotkina, poprzez wcześniej nieprzebyte przez nikogo łańcuchy górskie pomiędzy rzeką Leną a górnym dorzeczem Amuru, jest szczególnie interesująca w kontekście Pomocy wzajemnej. Kropotkin odbył ją w towarzystwie młodego zoologa Polakowa, który stał się jego bliskim przyjacielem. Zależało im szczególnie na odkryciu nowych faktów dotyczących procesu ewolucji. "Obydwaj byliśmy właśnie pod świeżym wrażeniem «Pochodzenia gatunków»; na próżno jednak szukaliśmy zapowiadanego przez Darwina współzawodnictwa pomiędzy zwierzętami tego samego gatunku. Widzieliśmy niezmiernie dużo przystosowań do walki wspólnej, lecz była to walka z klimatem lub z różnymi nieprzyjaciółmi; Polakow napisał niejedną piękną stronicę o wzajemnej zależności mięsożernych, przeżuwających i gryzoni na jednym i tym samym terytorium. Stwierdziliśmy liczne fakty pomocy wzajemnej - szczególnie podczas wędrówek ptaków lub przeżuwających. Nawet w okolicach Amuru i Ussuri, gdzie spotyka się olbrzymie bogactwo życia zwierzęcego, rzeczywiste współzawodnictwo i walkę pomiędzy zwierzętami wyższymi tego samego gatunku znajdowałem bardzo rzadko, jakkolwiek starannie ich poszukiwałem." W 1868 r. Kropotkin odszedł ze służby w armii i wrócił do Petersburga. Okazało się wówczas, że sława związana z jego odkryciami zdążyła go wyprzedzić, dzięki czemu został bardzo serdecznie powitany w środowisku geografów. Na spotkaniu Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego przedstawił sprawozdanie ze swojej wyprawy. Za zasługi został odznaczony złotym medalem Towarzystwa. Zaoferowano mu również pracę sekretarza sekcji geografii fizycznej, na co zgodził się z chęcią, tym bardziej, że ojciec odmówił mu pomocy finansowej, bez której nie mógłby utrzymać się na uniwersytecie, by kontynuować studia matematyczne i inne, które uważał za kluczowe dla swojej pracy geografa. W końcu jednak zrezygnował z kariery naukowej. Stało się to za sprawą fali, która poniosła ze sobą wielu młodych Rosjan z górnych warstw społecznych. Masowo porzucali wówczas swoje przywileje i "szli w lud". Kropotkin również zaczął uważać swoje spełnienie na polu nauki za nieuzasadniony przywilej. Rzeczywiście odczuwał spełnienie, gdy wreszcie udało mu się uogólnić zebrane fakty, ale jednocześnie to radosne podniecenie wpędzało go w poczucie winy. Jak zauważył trzydzieści lat później w swoich Wspomnieniach rewolucjonisty: "Kto choć raz w życiu doświadczył uniesienia, które daje twórczość naukowa, ten nigdy nie zapomni tej błogosławionej chwili. Będzie łaknął jej powrotu. Żalem przejmie go myśl, że szczęście podobne staje się udziałem tylko niewielu, choć mogłoby być wszystkim dostępne w tej lub innej mierze, jeśliby wiedza i czas swobodny były udziałem wszystkich." W 1871 r. Kropotkin został wysłany na ekspedycję przez Towarzystwo Geograficzne, aby zbadać osady polodowcowe. Zaproponował również Towarzystwu napisanie "obszernej geografii fizycznej" Rosji. Miał nadzieję, że pewnego dnia zostanie mu zaproponowane stanowisko sekretarza całego Towarzystwa, co dałoby mu odpowiedni dochód i dostateczną ilośc wolnego czasu, aby wykonać to ambitne zadanie. Jednakże podczas pobytu wśród finlandzkich pustkowi miał wystarczająco dużo czasu, aby pomyśleć nad swoją przyszłością i zdecydował, że, przynajmniej w tej chwili, ma inne obowiązki niż badania naukowe, a konkretnie chodziło o działania na rzecz wyzwolenia politycznego i ekonomicznego rosyjskiego ludu. Tak więc kiedy dotarł do Finlandii telegram z ofertą posady sekretarza Towarzystwa, której tak pragnął, odmówił jej przyjęcia. Następnie udał się w podróż do Szwajcarii, gdzie po raz pierwszy spotkał się z anarchistami - zegarmistrzami z Jury, z których poglądami zgodził się w zupełności. Po powrocie do Rosji nawiązał kontakt z kółkiem socjalistycznym, które powstało wokół Mikołaja Czajkowskiego, brata słynnego kompozytora. Od tej chwili Kropotkin zaczął podwójne, a nawet potrójne życie, prowadząc socjalistyczną propagandę wśród robotników Petersburga pod pseudonimem chłopa Borodina oraz wypełniając swoje zobowiązania w stosunku do Towarzystwa Geograficznego, kończąc sprawozdanie na temat wyprawy do Finladnii. Aby zachować pozory normalnego życia, nadal odwiedzał petersburskie salony oraz swoich byłych kolegów z Korpusu Paziów, którzy mieli stanowiska i zakwaterowanie w Pałacu Zimowym. Jak było do przewidzenia Trzeci Oddział - carska tajna policja, dowiedziała się w końcu o jego działalności i w 1874 r. Kropotkin został aresztowany i uwięziony w Twierdzy Pietropawłowskiej, podobnie jak przed nim Bakunin i Nieczajew. Tam, po pewnym czasie, pozwolono mu kontynuować pracę naukową podczas oczekiwania na proces. Jednakże kariera naukowa rosyjskiego geografa została gwałtownie przerwana w 1876 r. po jego ucieczce z więzienia, po której udał się w długą drogę do Wielkiej Brytanii.

Przebywał w owym czasie najpierw w Edynburgu, potem w Londynie. Jedynym dostępnym mu sposobem zarobkowania okazało się pisanie notek na tematy naukowe dla pisma Nature, wiodącego magazynu naukowego oraz dla Times'a. W ten sposób, początkowo nie występując pod własnym nazwiskiem ze względu na chęć pozostania w ukryciu przed rosyjskim Trzecim Oddziałem, wszedł w kontakt z brytyjskimi geografami i innymi naukowcami, którzy docenili jego wkład do nauki. W tym czasie nie zdecydował jeszcze o kierunku swoich przyszłych działań i zimą 1976-77 r. spędzał długie godziny w Britsh Museum. Jego ówczesne lektury doprowadziły go do wniosku, że anarchizm nie jest jedynie sposobem działania prowadzącym do osiągnięcia bardziej wolnego społeczeństwa, ale raczej jest to wyraz szerszej filozofii życia, dotyczącej nie tylko relacji społecznych, ale taże relacji człowieka z naturą. Były to kwestie nierozwijane dotąd przez jego poprzedników, a które anarchiści, szczególnie w ekologicznie uświadomionym wieku XX, uznali za niezbędny aspekt swojego spojrzenia na życie. Kropotkin wspomina w Zapiskach: "Co do mnie osobiście, to znajdując się w tak pomyślnych warunkach, stopniowo przyszedłem do wniosku, ze anarchizm jest czymś więcej niż tylko metodą działania albo ideałem wolnego społeczeństwa. Jest on filozofią zarówno przyrody, jak i społeczeństwa, filozofią, która powinna postępować zupełnie odmienną drogą niż stosowane dotąd w naukach o człowieku metody metafizyczne lub dialektyczne. Widziałem, że anarchizm powinien posługiwac się tymi metodami, jakie stosuje się w naukach przyrodniczych. Nie powinien jednak opierać się na śliskim gruncie zwykłych analogii, jak to czyni Herbert Spencer, lecz na mocnej podstawie indukcji, zastosowanej do instytucji ludzkich." Jeśli chodzi o polityczne zaangażowanie, wciąż nie był gotów do wycofania się z kierunku jaki obrał w 1871. Wrócił więc do Francji i Szwajcarii, aby kontynuować agitację i organizację na rzecz ruchu anarchistycznego, który wyłonił się z pozostałości po bakuninowskim skrzydle Miedzynarodówki. Po wydaleniu go, pod wpływem nacisków ze strony rosyjskiego rządu, ze Szwajcarii w sierpniu 1881 r., został aresztowany we Francji zaledwie rok później - w grudniu 1882 r., a następnie skazany i uwięziony pod wątpliwym zarzutem przynależności do zakazanej Międzynarodówki, która w rzeczywistości nie funkcjonowała od 1877 r. Uwięzienie przerwało jego pracę propagandową na rzecz anarchizmu i zwróciło ponownie uwagę ku pracy naukowej. Wywołało także głosy współczucia i protestu ze strony kręgów naukowych. Podczas oczekiwania na proces, by wypełnić czas, zaczął pisać kilka rozdziałów Geographie Universelle, redagowanej przez jego towarzysza i kolegę geografa Elisee Reclus'a, oraz napisał kilka recenzji dla Revue Scientifique. Po skazaniu i uwięzieniu go w 1883 r. w starym klasztorze św. Bernarda w Clairvaux, świat naukowy okazał swą solidarność w formie propozycji Francuskiej Akademii Nauk i Ernsta Renan'a przekazania mu każdej książki jakiej potrzebowałby do badań naukowych. W Anglii imponujący zestaw podpisów został zebrany pod listem naukowców i literatów wzywającym do jego uwolnienia. W kontekście przyszłych wydarzeń, znaczącym jest fakt, że podpisali go dwaj wiodący ewolucjoniści: Alfred Russel Wallace oraz Henry Walter Bates, natomiast Thomas Henry Huxley w sposób grubiański odmówił. Bez wątpienia to właśnie dzięki jednemu z sympatyzujących z jego sprawą naukowców, Kropotkin otrzymał w więzieniu kopię wykładu Karola Fiodorowicza Kesslera, zoologa i dziekana Uniwersytetu Petersburskiego, wygłoszonego na Kongresie Naturalistów w Rosji w styczniu 1880 r. Wykład nosił tytuł Prawo pomocy wzajemnej i, jak wspominał Kropotkin w swojej książce, przedstawiał teorię z której wynikało, że "poza prawem wzajemnej walki, jest w przyrodzie prawo pomocy wzajemnej, które dla ewolucji gatunków jest znacznie ważniejsze niż prawo konkurencji". Kessler zmarł w 1881 r. i nigdy nie wyszedł w swych rozważaniach poza szkic zawarty w wykładzie, ale Kropotkin, jeszcze podczas pobytu w więzieniu, zaczął zbierać materiał, który mógłby naświetlić bardziej ten temat. Dopiero jednak w 1888 r. rozwinął do tego stopnia swoją teorię, że mógł ją zaprezentować szerszej publiczności. Do tego czasu został uwolniony z więzienia i zamieszkał w Anglii, gdzie z potrzeby, ale także z własnego wyboru, nawiązał ponownie kontakty ze społecznością naukową. Jako że nie przyjmował zapłaty za artykuły i broszurki pisane w celu propagowania idei anarchistycznych, jedynym źródłem utrzymania dla niego oraz jego małej rodziny (żony Zofii i córki Aleksandry) były dochody z publikacji w pismach naukowych. Ponownie rozpoczął współpracę z Nature i Times'em i zaczął pisać artykuły o współczesnych dokonaniach nauki dla Nineteenth Century, w których wyjaśniał w przystępnej formie najnowsze odkrycia w dziedzinie fizyki, geologii i biologii. Nawiązał także współpracę z Królewskim Towarzystwem Geograficznym, choć odmówił członkostwa, ponieważ nie chciał należeć do organizacji działającej pod królewskim patronatem. To stanowisko doprowadziło go ponownie do niezręcznej sytuacji, o której tak opowiadał swemu duńskiemu koledze Georgesowi Brandesowi: "Miesiąc temu zostałem zaproszony na bankiet do Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie. Przewodniczący oznajmił: «Król!» i wszyscy wstali. Oprócz mnie. To był nieprzyjemny moment. Nagle poczułem jakby uderzenie pioruna, a to z tej przyczyny, że chwilę później ten sam przewodniczący krzyknął: «Niech żyje książę Kropotkin!» i wszyscy, bez wyjątku, wstali." Historia ta symbolizuje konsekwencję Kropotkina, ale także obrazuje kurtuazję i tolerancję angielskich geografów oraz stanowi dowód szacunku, jakim się wśród nich cieszył. Mimo że nie był oficjalnym członkiem, miał swobodny dostęp do biblioteki i map Towarzystwa oraz pisał regularnie do jego biuletynu. Henry Walter Bates, w owym czasie sekretarz Towarzystwa, stał się jego bliskim przyjacielem. To właśnie do niego, jako wiodącego ewolucjonisty, zgłosił się Kropotkin, po tym jak Thomas Henry Huxley opublikował w 1888 r. w Nineteenth Century esej Walka o przetrwanie. Huxley rozwinął do teoretycznego esktremum Tennysonowską ideę "okrwawionych kłów i szponów", jako symbolu natury, twierdząc, że życie to "nieustanna, pozbawiona reguł walka". Walka miała być prawem natury oraz podstawową przyczyną postępu i jedynie osoby sentymentalne mogły nad tym faktem rozpaczać. We fragmencie, który Kropotkin uważał za prymitywne wypaczenie rozumowania Darwina, Huxley oznajmił: "Z punktu widzenia moralisty świat zwierzęcy wygląda niemal jak zapasy gladiatorów. Istoty żywe są odżywiane i zmuszane do walki, z której zwycięzcami wychodzą najsilniejsi, najbystrzejsi i najprzebieglejsi po to, aby nazajutrz znowu stanąć do walki. Widz nie potrzebuje opuszczać palca w dół na znak dobicia pokonanych, ponieważ tu i tak nikogo nie oszczędzają." Bates i Kropotkin spędzili dużo czasu dyskutując o swoich badaniach terenowych w Amazonii i nad Amurem. Łagodnie usposobiony Bates, którego badania mimikry wykorzystał szeroko Darwin w pracy O pochodzeniu człowieka, nie darzył zbyt wielkim szacunkiem Huxleya, samozwańczego i agresywnego "guru" ewolucjonizmu. Jego własne doświadczenie spowodowało, że zgodził się z Kropotkinem, kiedy ten pojawił się u niego z pomysłem napisania serii artykułów, a następnie książki, które zrównoważyłyby ekstremalną pozycję zwolenników przewagi "walki o przetrwanie". Wspierał własnymi argumentami tezę o pomocy wzajemnej jako głównego czynnika ewolucji. - Oto prawdziwy darwinizm! - powiedział Kropotkinowi - To potworne, co oni uczynili Darwinowi. Napisz te artykuły, a kiedy będą szły do druku, napiszę do ciebie list, który również będziesz mógł opublikować. Niestety Bates umarł niecałe trzy lata później, a Kropotkinowi zabrało aż siedem lat, nim opublikował cykl artykułów na ten temat. Redaktor Nineteenth Century, James Knowles, który wcześniej opublikował esej Huxleya, był zachwycony perspektywą dyskusji na łamach jego pisma pomiędzy tak prominentnymi osobistościami świata nauki i zdecydował się opublikować cały cykl esejów Kropotkina, na którym oparta została następnie książka Pomoc wzajemna. Tekst Pomoc wzajemna wśród zwierząt ukazał się w dwóch częściach we wrześniu i listopadzie 1890 r. Pomoc wzajemna wśród dzikich oraz Pomoc wzajemna wśród barbarzyńców, każdy w osobnym artykule, odpowiednio w kwietniu 1891 r. i styczniu 1892 r. Tekst Pomoc wzajemna w mieście średniowiecznym, ponownie w dwóch częściach, pojawił się w sierpniu i wrześniu 1894 r., natomiast Pomoc wzajemna w czasach współczesnych w styczniu i czerwcu 1896 r. Największa przerwa pomiędzy publikacjami, była związana z tym, że Kropotkin spędził większość 1892 r. przygotowując pierwszą, francuską wersję jego wprowadzenia do praktycznego anarchizmu - Zdobycie chleba (w angielskim tłumaczeniu po raz pierwszy ukazała się dopiero w 1906 r.). Częściowo opóźnienie wynikało także z tego, że zaczął wówczas pisać zarobkowo dla Nineteenth Century artykuły na temat najnowszych odkryć naukowych. Nawet gdy ukazały się już wszystkie artykuły, praca nad ostatecznym kształtem książki przeciągała się z powodu dwóch podróży z wykładami do Ameryki w 1897 i 1901 r. oraz z powodu pracy nad zakończeniem książki Pola, fabryki i warsztaty, która ukazała się w 1898 r., a także Wspomnień rewolucjonisty, opublikowanych w 1899 r. Pomoc wzajemna ukazała się ostatecznie w 1902 r.. Natychmiast wzbudziła żywe reakcje i umieściła Kropotkina w centrum zainteresowania publicznego, jako wiodącej postaci nie tylko ewolucyjnych sporów, ale również procesu poszukiwania własnej tożsamości przez angielski socjalizm, w ramach którego anarchiści współpracowali na stosunkowo przyjacielskiej stopie z fabianami, czy socjalistami Morrisa. Ta podwójna identyfikacja Pomocy wzajemnej z jednej strony z aktualnymi kontrowersjami w świecie nauki, a z drugiej z teorią wolnościową, zdaje się mieć sens, jako że w pewien sposób ta dysputa naukowa łączyła się z historią anarchistycznej myśli. Kropotkin dotknął istoty sprawy, krótko przed publikacją Pomocy wzajemnej, gdy w zakończeniu Pól, fabryk i warsztatów, rozważa rolę odpowiednio zastosowanej nauki i techniki: "Technika i nauka skrócą czas potrzebny do produkcji bogactwa do takiego stopnia, że każdy będzie mógł cieszyć się czasem wolnym tyle, ile zapragnie. Naturalnie ani technika, ani nauka nie mogą zagwarantować nikomu szczęścia, ponieważ zależy ono w równym stopniu, a nawet może bardziej, od indywidualnych cech, jak od jego otoczenia. Lecz mogą one przynajmniej zagwarantować możliwość osiągnięcia szczęścia, wykorzystując w pełni zróżnicowane zdolności człowieka, który nie jest zmuszony przepracowywać się ponad miarę i który ma świadomość, że nie musi opierać swego szczęścia na nieszczęściu innych." Przedstawiając tego rodzaju twierdzenia, Kropotkin musiał zmierzyć się w owym czasie z całą serią wysuwanych przez wielu naukowców kontrargumentów, które mogły podważyć całe rozumowanie, na którym zbudował swoją argumentację na rzecz anarchizmu, jako racjonalnej i praktycznej propozycji przebudowy relacji społeczno-ekonomicznych. Kontrargumenty te, czerpiące także z zasobów Darwinowskiej idei, wspierały tezę, że w naturze nigdy nie będzie miejsca dla wszystkich i że nie jest to nawet stan pożądany, skoro największą siłą w ewolucji zarówno zwierząt, jak i ludzkich społeczeństw jest wewnątrzgatunkowa walka o przetrwanie. Dzięki temu, że przetrwają najbardziej przystosowani, postęp danego gatunku jest w ogóle możliwy. Ideę tę przejęli zarówno zwolennicy kapitalizmu, co miało wesprzeć tendencję ku nieograniczonej konkurencji, jak i marksiści, którzy zaadoptowali ją do walki klas, przedstawiając proletariat jako "najlepiej przystosowaną" klasę, dzięki czemu jej przeznaczeniem było ostateczne zwycięstwo. Zauważyliśmy już wsparcie Thomas'a Hanry'ego Huxley'a dla tego rozumowania, lecz korzenie tej debaty, mającej na celu usprawiedliwienie obowiązującego porządku, były znacznie starsze, niż dziewiętnastowieczne kontrowersje dotyczące problemu ewolucji. Siedemnastowieczny autorytarny filozof Thomas Hobbes, autor Lewiatana, oparł swoje usprawiedliwienie dla istnienia państwa i monarchii na teorii utrzymującej, że człowiek pierwotny jest naturalnie usposobiony do bratobójczej walki ("wojna wszystkich ze wszystkimi") i że cnoty społeczne mogą być narzucone jedynie siłą przez nadrzędny autorytet. Tymczasem William Godwin w swojej pracy Political Justice z 1793 r. zauważał, że życzliwość jest podstawą ludzkich relacji (pogląd nie tak odległy od Kropotkinowskiej idei pmocy wzajemnej) i podobnie jak Kropotkin, sugerował, że jeśli wszyscy ludzie dzieliliby się sprawiedliwie pracą fizyczną, jeśli wszystkie społecznie bezużyteczne zajęcia zostałyby wyeliminowane i jeśli cały potencjał nauki zostałby wykorzystany w pełni, z pożytkiem dla wszystkich, byłby możliwy dobrobyt i to kosztem wydatkowania znacznie mniejszej energii, niż potrzebowały wcześniejsze społeczeństwa. Przez kilka lat niemal nikt nie zakwestionował tez Godwina. Dopiero w 1798 r. w pracy Prawo ludności Thomas Malthus stwierdził, że istnieje naturalna tendencja wzrostu populacji aż do poziomu przewyższającego zasoby pożywienia. Ten proces kończy się katastrofą, chyba że wystąpią "pozytywne korekty" rosnącej populacji: naturalne czynniki, jak epidemie, czy głód oraz czynniki społeczne, jak wojny i ogólna walka pomiędzy osobnikami i klasami, dzięki którym słabsza strona konfliktu zostaje wyeliminowana. Aby utrzymać ówczesny dobrobyt, Malthus przekonywał, że ten proces musi nadal trwać w sposób niezakłócony. Potępił Godwinowską doktrynę naturalnej życzliwości człowieka, jako ideę, która zaburzy naturalne granice populacji, stwarzając taką sytuację w której liczba ludności przewyższy poziom zasobów pożywienia, sprowadzając tym samym katastrofę i głód na wszystkich, a nie jedynie na słabszą mniejszość, jakby to się działo w przypadku naturalnej, nieograniczonej konkurencji. Ostatecznym rezultatem jakiejkolwiek próby zmiany, byłby jedynie powrót, po wielu straszliwych perturbacjach, do sytuacji wyjściowej. Rzeczywistość była taka jaką miała być, a całe gadanie o powszechnej poprawie ludzkiej kondycji, było jedynie produktem chorej wyobraźni. Doktryna Malthusa miała dodać otuchy, w tych bezwzględnych czasach wczesnej rewolucji przemysłowej, właścicielom fabryk włókienniczych, w których dziecięcy pracownicy usychali w patogennym środowisku; wielkim właścicielom ziemskim, którzy zagarnęli wspólne ziemie gminne i przyczynili się do przemiany sytych chłopów w głodujący proletariat wiejski; czy wreszcie stanowić pocieszenie dla niesprawnych administratorów państwowych. Maltuzjanizm uzyskał status wiodącej teorii w wiktoriańskim ekonomicznym systemie leseferyzmu. Jest prawdą, że William Hazlitt stanął w obronie teorii Godwina natychmiast po ukazaniu się eseju Malthusa i że w końcu sam Godwin odpowiedział na tę teorię, ale ich argumentacja została zignorowana, głównie z tego powodu, ze maltuzjanizm dawał doskonałe usprawiedliwienie dla obowiązujących powszechnie obyczajów. Pojawienie się darwinizmu przeniosło tę argumentację z ekonomii na poziom biologii. Darwin wierzył, że odnalazł klucz do ewolucji, na który nikt wcześniej nie trafił - walkę o przetrwanie, działającą jako mechanizm "selekcji naturalnej", który wspiera korzystne wariacje, a eliminuje niekorzystne. Przyznawał, że pomogła mu w tym wnioskowaniu teoria Malthusa o "naturalnych korektach", które zapobiegać miały nadmiernemu wzrostowi populacji. Tego rodzaju korekty miały brać także udział w mechanizmie ewolucji. Co prawda, Darwin ostrzegał kilkakrotnie przed używaniem terminu "walka o przetrwanie" zbyt pochopnie, jednakże zdawał się sądzić, że walka, nie tylko przeciwko czynnikom otaczającego środowiska, ale także pomiędzy osobnikami wewnątrz danego gatunku, jest dominującym elementem procesu ewolucji. W latach późniejszych, podobnie jak Wallace, przyznawał, że współpraca jest również ważnym czynnikiem, lecz nigdy nie rozwinął tego szerzej i tym sposobem idea postępu dzięki walce została utożsamiona z darwinizmem, a utrwaliło się to jeszcze bardziej po tym, jak Huxley podjął ten temat, przedstawiając bezustanny spór między grupami i osobnikami, jako prawo życia. W czasach, kiedy odkrycia naukowe osłabiły dogmaty religijne, dziewiętnastowieczni zwolennicy wolnej konkurencji uznali, że naukowy materializm w postaci m.in. teorii Huxleya, dawał im znacznie większe oparcie niż Kościół, tym bardziej że właśnie w owym czasie chrześcijański socjalizm wzniósł swój rewolucyjny sztandar. Gdyby tego rodzaju doktryny, jak maltuzjanizm wsparty przez darwinizm, okazały się prawdziwe, wtedy podstawowa argumentacja anarchistyczna zainicjowana w pracy Godwina, a utrzymująca, że człowiek jest z natury istotą społeczną, zdolną do współpracy, lecz zdegenerowaną przez autorytaryzm i rząd, stałaby się bezpodstawna. Jakakolwiek koncepcja społeczeństwa opierającego się na dobrowolnych umowach i współpracy, musiała efektywnie odeprzeć zarzuty neomaltuzjańskich ewolucjonistów. Kropotkin uczynił to właśnie w Pomocy wzajemnej, w dodatku bez krzty zacietrzewienia w stosunku do swoich oponentów. Nawet, gdy zwracał uwagę na niebezpieczeństwa wynikające z Huxleyowskich wypaczeń i przerysowań darwinizmu, podkreślał jednocześnie erudycję, inteligencję i odwagę z jaką jego przeciwnicy bronili teorii ewolucji jako takiej przed kościelnym obskurantyzmem. Pomoc wzajemna jest napisana językiem jasnym, wolnym od pretensjonalnego żargonu naukowego, czyniąc zbędnymi redaktorskie przypisy wyjaśniające znaczenie tekstu. Wystarczy, że zakończę krótkim podsumowaniem książki, podkreślając jej trwałe znaczenie dla nauki. Pracę otwiera analiza kolektywnego życia zwierząt. Rozdział ten pełen jest przykładów zaczerpniętych z prac innych badaczy, jak również z własnych obserwacji autora, które ukazują, że prospołeczne instynkty, czy pomoc wzajemna wśród osobników, są tak rozpowszechnione pośród niezliczonych gatunków wszystkich poziomów świata zwierzęcego, od insektów po ssaki, że, jak sugeruje Kessler, można je uznać za podstawowe prawo natury: Przypadki gatunków żyjących w odosobnieniu lub jedynie w małych rodzinach są stosunkowo rzadkie, a ich liczebność ograniczona. Kropotkin wychodzi od koncepcji pomocy wzajemnej jako prawa natury, wyjąwszy zwierzęta żyjące w sztucznie stworzonych warunkach, bądź wymierające, i przedstawia ją jako najważniejszy czynnik ewolucji wśród gatunków społecznych: "Życie towarzyskie umożliwia najsłabszym owadom, najsłabszym ptakom i najsłabszym ssakom obronę przed napaścią najróżniejszych drapieżników; zapewnia ono długowieczność, umożliwia wyhodowanie potomstwa przy najmniejszej stracie energii oraz utrzymanie gatunku nawet przy bardzo małej płodności; wreszcie zwierzęta stadne mają możliwość odbywania wędrówek w poszukiwaniu nowych siedzib. Wynika stąd, że jakkolwiek uznajemy to poważne znaczenie, jakie przypisywali Darwin i Wallace szybkości, barwom ochronnym, przebiegłości i wytrzymałości na głód i zimno - to jednak twierdzimy, iż towarzyskość zapewnia największe korzyści w walce o byt we wszystkich okolicznościach. Te gatunki, które dobrowolnie lub przymusowo wyrzekają się życia towarzyskiego, skazane są na zanik; gdy tymczasem zwierzęta najlepiej umiejące się łączyć posiadają najwięcej podstaw do utrzymania się przy życiu i do rozwoju, choćby nawet ustępowały innym zwierzętom we wszystkich wyliczonych przez Darwina i Wallacea właściwościach, z wyjątkiem jedynie zdolności umysłowych." Inteligencja, rozwinięta dzięki mowie i innym formom komunikacji oraz dzięki naśladownictwu i gromadzeniu doświadczenia, jest "wybitnie społeczną cechą". Sam fakt życia w społeczności, bez względu na to, jak prymitywna by nie była jej forma, rozwija zmysł społecznej sprawiedliwości, bez którego życie społeczne staje się niemożliwe. Przedstawiając powyższe argumenty przeciwko Huxleyowskiej "zatopionej we krwi" wizji przyrody, Kropotkin nie odrzuca zupełnie idei walki o przetrwanie. Podkreśla jej znaczenie w walce z warunkami środowiska. Lecz walka ta, tam gdzie istnieje konkurencja w ramach gatunku, jest w większym stopniu szkodliwa niż korzystna z punktu widzenia ewolucji, ponieważ niweluje korzyści wynikające z życia społecznego. W związku z tym dobór naturalny stara się raczej doprowadzić do uniknięcia walki i konkurencji wewnątrzgatunkowej, niż do jej zaostrzania. Jeśli, jak przekonuje Kropotkin, argumenty te znajdują niemal powszechne potwierdzenie w królestwie zwierząt, stosują się tym samym do człowieka pierwotnego, który ma specjalną pozycję w świecie zwierzęcym ze względu na swoje uzdolnienia, które rozwinął dzięki życiu społecznemu. Huxleyowska wizja człowieka pierwotnego prowadzącego niekończącą się vendettę przeciwko innym osobnikom i rodzinom, podobnie jak późniejsza hipoteza Freuda o pierwotnej hordzie skoncentrowanej wokół ojca, została obalona w ciągu stulecia badań antropologicznych. Badacze człowieka pierwotnego odnajdują wszędzie tendencję do życia nie tyle w grupach rodzinnych, co raczej w zbiorowościach plemiennych wśród których prawo w sensie formalnym jest nieznane, a zastępują je zbiory zwyczajów, mające zapewnić współpracę i pomoc wzajemną. Nie ma żadnych dowodów na to, że człowiek pierwotny nie był istotą prospołeczną. Faktem jest natomiast, że ślady pozostawione przez wczesne kultury dostarczają obfitą liczbę dowodów na potwierdzenie tego, że były one zawsze nastawione na współpracę. Nawet jeśli, jak to jest u Inuitów, niedostatek zwierzyny zmusił myśliwych do wędrowania w małych grupach rodzinnych przez większą część roku, czynnik społeczny i tak rozwija się w postaci cyklicznych zgromadzeń i w gościnności okazywanej obcym. Sięgając do pionierskich prac antropologów owego czasu, Kropotkin wykazał, że w pierwotnym plemieniu pomoc wzajemna była zasadą, a samolubstwo wyjątkiem. Udowadniał, że w "barbarzyńskiej" wiosce współpraca była podstawą struktury społecznej, a później wraz z pojawieniem się systemu gildyjnego, osiągnęła wysoki poziom rozwoju w średniowiecznych wolnych miastach. Już w czasie swej młodości w Rosji, Kropotkin intensywnie badał relacje społeczne w tego rodzaju miastach. Zgromadzone źródła odkrywały, wbrew dziewiętnastowiecznym stereotypom traktującym o smutnym i ograniczonym charakterze średniowiecznego życia, że za murami wolnych miast, nim podupadły w Renesansie, toczyło się bogate życie komunalne w którym pomoc wzajemna, a nawet pewne formy spółdzielczego komunizmu grały istotną rolę. Pół wieku później, badania takich historyków, jak np. Lewis Mumford wzmocniły tezy Kropotkina w tym względzie, podobnie jak ostatnie doświadczenia biologów pogłębiły jego argumentację, dowodząc, że nawet gatunki, które on sam uważał za żyjące w odosobnieniu, jak goryle, czy orangutany, są w rzeczywistości w dużym stopniu zależne od relacji społecznych. Pomoc wzajemna pisana jest z pozycji optymisty i być może Kropotkin zbyt pochopnie przeszedł do porządku dziennego nad pewnymi mrocznymi stronami życia w niektórych społecznościach, które opisywał. W rzeczy samej nie zwrócił on uwagi na zakres, w jakim zwyczaje pierwotnych społeczności opierają się nie tylko na pozytywnych skłonnościach ku pomocy wzajemnej, ale także na negatywnych siłach, takich jak strach związany ze sferą tabu, co sam miałem okazję zaobserwować, w czasie moich podróży po wyspach południowego Pacyfiku. Jednakże z drugiej strony, jeśli chodzi o średniowieczne miasta, ujawnia z pełną świadomością ich wewnętrzne słabości, które doprowadziły do upadku wspólnotowego ducha pod koniec Średniowiecza. Jako całość, Pomoc wzajemna, nie jest jedynie doraźnym esejem polemicznym przedstawiającym niecodzienne spojrzenie na historię ludzkości, ale jest to przede wszystkim praca naukowa, w której autor z wielką skrupulatnością zestawia dane, a konkluzja oparta jest na wnioskowaniu indukcyjnym, tak cenionym przez Kropotkina. Pomoc wzajemna jest jedną z głównych prac zarówno w anarchistycznym "kanonie", jak i całej twórczości Kropotkina. To nieortodoksyjne podejście do teorii ewolucji zdobyło sobie ponownie uznanie w ostatnich latach, kiedy to ekolodzy zaczęli badać wzajemną zależność już nie tylko zwierząt, czy nawet roślin w ramach poszczególnych gatunków, ale także wielu gatunków w ramach danego środowiska, a dynamiczna równowaga natury jest podkreślana nawet bardziej niż sugerował Kropotkin. Jest to najczęściej czytana książka Kropotkina, być może z tego powodu, że pisał ją z myślą o szerokim odbiorcy. Została przetłumaczona na wiele języków, a jeśli chodzi o wersję anglojęzyczną, to od momentu pierwszej publikacji jest w ciągłej sprzedaży w księgarniach. Jedną z przyczyn żywotności tej pracy wyraził angielski ekonomista H. L. Bates, redaktor jednego z wielu wydań (Pelican, 1939): "To, że Kropotkin nadal wpływa na tak wiele umysłów, przede wszystkim wynika z realizmu i jakości jego pracy. Pomoc wzajemna opisuje rzeczywiste doświadczenie ludzkości i współgra z faktycznie istniejącymi i potężnymi aspiracjami (...) Pomoc wzajemna wyjaśnia przeszłe i obecne doświadczenie (...) Jest klasyczną pozycją dla zainteresowanych problemem współpracy (...) Książka, która wciąż może pomóc otworzyć nowy rozdział w historii ludzkości." Głównym aspektem pracy Kropotkina, który pociąga współczesnych anarchistycznych myślicieli, jest ta strona Pomocy wzajemnej, która unika romantycznego rewolucjonizmu i ukazuje jak głęboko podstawowe elementy wolnego społeczeństwa tkwią w obecnie istniejących formach życia. Jeden z nich, Colin Ward, w ten sposób przedstawia to w swojej pracy Anarchy in action, będącej w gruncie rzeczy rozszerzeniem i uwspółcześnieniem Pomocy wzajemnej: "Anarchistyczne społeczeństwo, czyli takie, które organizuje się bez władzy, zawsze istnieje, jak ziarno ukryte pod śniegiem, przygniecione przez ogrom państwa i jego biurokracji, kapitalizmu i jego marnotrawstwa, przywilejów i powstających z nich niesprawiedliwości, nacjonalizmu i jego samobójczych lojalności, różnic religijnych i wynikającego z zabobonów separatyzmu."

 

Oto właśnie, uwspółcześnione przesłanie wciąż żywego Kropotkina.

 

Tłumaczenie Mariusz Doluk

Komentarze

Kod antysapmowy Odśwież

Wszytkie kategorie